Londyn – miejscówki, w których trzeba pstryknąć foto

Londyn jest w czołówce europejskich stolic, które zrobiły na mnie wrażenie. Co prawda byłam tam dosyć dawno, w czasach gdy aparat w telefonie był ogromnym luksusem. Pierwszy raz jak miałam 12 (!) lat. Do dzisiaj pamiętam jak szłam z bratem za rękę przez ulicę, na której prym wiodły panie o kusych spódniczkach i jaki szok przeżyłam, gdy zaczepiały go i nie przeszkadzało im, że idzie on z 10 razy mniejszą dziewczynką za rękę. Proponowały nawet, że się mną zaopiekują na czas „zabaw”. Dziś jednak nie o tym…


Pierwszy raz w Londynie spędziłam z moim nowym telefonem, który miał aparat. Ostatnio, jak na starym komputerze sprzed wieków, obejrzałam te zdjęcia to zachciało mi się śmiać. Aparat w moim telefonie miał może ze trzy piksele. Londyn zwiedzałam w rażąco zielonej bluzie, przez co na tych oszałamiających zdjęciach mogłam rozpoznać gdzie stoję. Zielony piksel to ja. I tak o to, mały, zielony piksel ma foto z czerwonym większym pikselem (czyt. strażnik Pałacu Buckinham), zielony piksel stoi na tle białego piksela (czyt. mgła widziana z London Eye) itd. Jak będę miała ten komputer ponownie w ręku i uda mi się go uruchomić (staruszek ma naście lat) to może wrzucę tutaj te zdjęcia. Pośmiejecie się chociaż…
Kolejnym razem w Londynie byłam kilka lat później – miałam wtedy może z 16 lat? Wyposażona w normalny aparat cyfrowy pstrykałam zdjęcia wszędzie gdzie popadnie. Ależ byłam szczęśliwa. Do momentu powrotu do Polski, gdy podczas „jarania się” zdjęciami, aparat wypadł z moich małych rączek i coś się w nim uszkodziło na tyle, że wszystkie zdjęcia do połowy kadru stały się niebieską plamą, a od połowy kadru je ucieło. Nie wspominajmy tego dnia dłużej…
Do aparatów ręki nie mam. Miałam ich pokaźną liczbę i zawsze coś się z nimi działo, mimo że strzegłam ich jak oka w głowie. Może od lat w moim przeznaczeniu zapisane jest, że sławną influencerką się nie stanę? A szkoda, bo robienie zdjęć sprawia mi ogromną radość, a zawsze jakoś te zdjęcia „tracę” – jak nie spalony komputer to uszkodzony aparat. Na ostatnim telefonie miałam też fajne zdjęcia z ciekawych miejsc i zgadnijcie co się stało – telefon został mi skradziony. Kadry w nim zapisane śnią mi się do dzisiaj.

Londyn – idealne miejscówki na idealne zdjęcia

Jednak gdybym miała okazję powrócić do Londynu (marzę o urodzinach w Londynie) z wypasionym aparatem lub nawet aktualnym telefonem to jest kilka miejsc, do których udałabym się w pierwszej kolejności, aby pstryknąć zapierające dech w piersiach zdjęcia. Miejsca, w których każdy kadr musi wyjść pięknie, ponieważ sceneria jest niezapomniana. Miejsca, idealne dla przyszłych, niedoszłych influencerów. 😀

#notinghill

Dzielnica znana większości przez film z Hugh Grantem oraz Julią Roberts. Jednak swoją sławę zawdzięcza nie tylko filmowej otoczce, ale również m.in. miejscu takiemu jak Portobello Road gdzie jest targ, który powstał pod koniec XIX w. Wcześniej w tym miejscu znajdowały się farmy. Obecnie na targu można kupić wszystko – od starych mebli po artystyczne dodatki do domu oraz ręcznie szytą odzież. Niech was nie zmyli słowo „stare”, ponieważ ceny na tym targu potrafią przyprawić o gorączkę.


Photo by Josh Edgoose on Unsplas

Dzielnica po II wojnie światowej była zaniedbana, dzisiaj jest bardzo modna oraz droga. Możemy spotkać tam domy wielu polityków i sławnych osobistości.

Notting Hill leży w gminie
Royal Borough of Kensington and Chelsea, co oznacza, że w tej gminie mieszka Książę William z rodziną. Wcześniej mieszkała tam Diana. Dla fanów literatury ciekawostką będzie to, iż to właśnie w Notting Hill mieszkał George Orwell.

# Peggy Porschen

Budynek zarówno w środku jak i na zewnątrz zachwyca. Można tu zjeść ciastko i napić się kawy ze złoto-różowej filiżanki. W tym miejscu nie ma opcji, aby zdjęcie nam nie wyszło. Jest tam bajecznie.

Skoro już przy kawiarniach i cuekiarniach jesteśmy to warto wspomnieć o również uroczej kawiarence jaką jest Elan Cafe. Choć przyznam szczerze, że Peggy Porschen robi na mnie większe wrażenie.

#Neal’s Yard

Mały ogródek ukryty pośród gąszczu drzew. Idealne miejsce na odpoczynek po długim zwiedzaniu Covent Garden. Jest tam bardzo tłoczno, ale wciąż pięknie.

#Liberty London

Czyli miejsce gdzie kupimy same luksusowe ciuchy, kosmetyki, dodatki do domu i prezenty. Jednak nie chodzi tu o zakupy, a o wygląd tego miejsca zdecydowanie przyciąga oko. Podsumowując, „zwykłego zjadacza chleba” nie będzie stać na zakupy w tym miejscu, ale warto to miejsce odwiedzić.

#10 Adam Street

10 Adam Street to nic innego jak „podróbka” drzwi do domu premiera Wielkiej Brytanii. Gdy cykniesz zdjęcie przy tych drzwiach, jesteś w stanie nabrać znajomych, że stałeś pod samą chatą premiera. Drzwi na 10 Adam Street wyglądają d o k ł a d n i e tak samo jak te na 10 Downing Street.

10 Adam Street
Prawa do tego zdjęcia należą do Rob Telford

To tylko kilka londyńskich miejscówek, w których pstryknęłabym foto. O tych znanych na całym świecie nie muszę wspominać, prawda? Jakie miejsca w Londynie są Waszym zdaniem warte pstryknięcia foty? Czekam na Wasze pomysły.

Jeśli dotarliście do tego miejsca to oznacza, że post nie był bardzo nudny, dlatego bardzo proszę o udostępnianie tego wpisu oraz polecanie go znajomym. Każdemu, kto poświęca czas na pisanie na blogu jest niezmiernie miło, gdy jego wpisy są udostępniane lub widnieje pod nimi komentarz. Póki co, i tak jest mi miło, że dotarliście do końca.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.