Wiem, że nic nie wiem – w oczekiwaniu na nieznane.

Podróż, którą odbywam jest nieco inna niż te dotychczasowe…

Nadszedł w moim życiu czas, kiedy kalendarz nieco zmienił swój wygląd. Teraz zamiast weekendów, na które czekałam co tydzień, widzę wizyty u ginekologa, na które czekam co miesiąc. Jestem w ciąży. Jeszcze tego po mnie nie widać tak bardzo, ale 5 miesiąc to już nie przelewki. Z dumą rozpoczynam etap nie mieszczenia się w ubrania, nagłych napadów wzruszeń i… złości.

W kwestiach ciążowych specjalistką nie jestem, bo z tym stanem rzeczy mam do czynienia dopiero od pięciu miesięcy, ale mimo to postanowiłam wspominać o tym na blogu co jakiś czas. Będę miała wspaniałą pamiątkę i możliwość dyskutowania i zbierania nowych informacji, chociaż to ostatnie może być nieco ryzykowne w przestrzeni internetowej. W ciąży nie ma nic gorszego od czytania forum dla mam. Takie miejsca w sieci powinny być zabronione, serio! Ileż tam głupot można wyczytać, ileż tam oceniania, negowania… Zamiast forum polecam kontakt z lekarzem lub innym specjalistą.

Na co najbardziej czekam? Oczywiście na moje dzieciątko, które jak wiadomo, będzie dla mnie najwspanialsze na świecie. Czego się najbardziej obawiam? Trzech rzeczy.

1. Porodu.

2. Połogu.

3. Sytuacji, w której wraz z dzieckiem urodzę swój mózg.

Co do punktu pierwszego to poważnie zastanawiam się nad poszukaniem solidnej szkoły rodzenia. Zanim do niej przystąpię, chcę poczekać na spotkania z położną, może informacje od niej w zupełności mnie zaspokoją? Kobiety, które do takiej szkoły uczęszczały, bardzo sobie chwaliły samą idee. Jednak w moim przypadku byłby to nieco kłopot, aby do niej gdzieś dojeżdżać.

Co do punktu drugiego, uważam, że moja wiedza na temat połogu jest znikoma. Ale gdzie jej szukać? Chyba też zostaje albo położna, albo szkoła rodzenia. Współcześnie ciąża ukazywana jest jako cud – i dobrze, bo cudem jest. Dla każdej matki. Jednak nikt nie wspomina o porodzie ze strony czysto techniczno-fizycznej, raczej usłyszymy na ten temat, że to „cud narodzin”. Ok, ale mnie jako świeżaka w tych sprawach interesuje bardziej ból, znieczulenie, co się dzieje z ciałem, co się dzieje po zgłoszeniu do szpitala itd. To wszystko owiane jest jakąś niezrozumiałą tajemnicą, jakby informacje, które mnie interesują miałyby mnie zniechęcić do porodu, ale „hello!” nawet po uzyskaniu informacji, że poród to nic przyjemnego, kobieta nie będzie mogła powiedzieć „Ok, ja się zniechęciłam. Już nie chcę.”. Co do samego połogu to mam wrażenie, że przez znikomą wiedzę na jego temat, kobiety cierpią na depresję poporodową. Oczywiście to jest moje prywatne gdybanie, żadnym lekarzem specjalistą nie jestem i nie mam żadnych potwierdzeń swoich tez. Uważam, że każdy, kto o połogu mało wie, może później się rozczarować, kiedy w głowie przypominają się wszystkie idealne „insta-matki”, a nasza rzeczywistość wygląda tak, że nie mamy siły nakarmić dziecka. Pojawiają się pewnie wyrzuty sumienia itp. Dlatego o połogu powinno się mówić znacznie więcej, żeby nie mieć względem siebie oczekiwań z kosmosu, bo rzeczywistość może nas mocno ściągnąć na ziemię.

Jak pewnie zauważyliście, mam podejście mało optymistyczne. Po prostu staram się myśleć racjonalnie. Wolę się mile zaskoczyć niż gorzko rozczarować. Nie oznacza to, że jestem negatywnie nastawiona do roli bycia matką, bo tej roli to akurat doczekać się nie mogę. Staram się jednak wszystkiego nie planować „za bardzo”, niech to wszystko przebiega spokojnym, naturalnym trybem. Co za dużo to nie zdrowo. Muszę uważać, bo bardzo obawiam się punktu trzeciego…

O co chodzi w punkcie trzecim? O to, że z uwagi na ogromne dawki hormonów i emocji jakie siedzą we mnie obawiam się, że mogę zostać matką, której obraz wyłania się w naszym kraju coraz bardziej – matki, wszechwiedzącej, roszczeniowej i takiej, której dziecko ma zawsze racje. Ale o tym kiedy indziej…

Ktoś z Was „przeżył” ciążę? Jakie były, lub są Wasze obawy? 🙂

4 uwagi do wpisu “Wiem, że nic nie wiem – w oczekiwaniu na nieznane.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.