Paryż w 3 dni – mini przewodnik

Współczesny Paryż nieco różni się od tego, który możemy poznać w filmach lub który zapamiętaliśmy podczas ostatniej wizyty 10 lat temu. Z biegiem czasu wszystko staje się inne, nawet ta europejska stolica kultury przeżyła szok kulturowy, z którego nie wyzdrowieje, jak na moje oko, już nigdy. Paryż, zarówno dawniej jak i teraz, kojarzy się z ubogaceniem kulturowym. Kiedyś mogliśmy doznać tego zwiedzając wszelkie miejsca poświęcone kulturze – Luwr, Wersal, największe teatry i muzea w Europie – dzisiaj możemy doznać to wszystko wraz z ogromnym „ubogaceniem” w postaci przybyszy z Afryki. Co jest wspólnego między Paryżem kiedyś, a dziś? To, że wciąż bez problemu możemy nazywać go stolicą kultury. Kiedyś kultury zarezerwowanej dla wyższych sfer, czułej na piękno muzyki i słów. Dzisiaj kultury, która pochodzi z całego świata, w tym również z prymitywnych plemion. Jednak nie będę rozwodzić się na temat tego jak wielką zmianę kulturową Paryż przeszedł ostatnimi czasy, na to jeszcze przyjdzie odpowiednia pora. Dziś zaserwuję Wam przewodnik Paryża w 3 dni, bo nawet mimo aktualnych minusów jakimi może poszczycić się miasto miłości to trzeba tam być, trzeba to przeżyć.

Na wstępie zaznaczę, że 3 dni w Paryżu to o jakieś 7 za mało. Jednak wszelkie „must see” można zobaczyć w weekend. Rozmaite atrakcje, które możemy obejrzeć na pocztówkach z Paryża, są położone niedaleko siebie. Ogromnym plusem i pomocą w zwiedzaniu jest metro, które pozwala zaoszczędzić dużo czasu. Ponadto, rozkład stacji oraz plan odjazdów jest rozpisany w sposób jasny i przejrzysty.

Dzień pierwszy

Zakładając, że zwiedzanie zaczynamy w piątek popołudniu warto tę końcówkę dnia poświęcić na coś co jest położone nieco dalej od centrum, a co również jest warte zobaczenia, czyli:

Moulin Rouge

Najbardziej, zaraz po Saint Denis, kontrowersyjne miejsce w Paryżu. Spotkamy tam bardzo kontrastowe widoki, z jednej strony mamy tłumy turystów, z drugiej strony ulica obsadzona jest paniami lekkich obyczajów i ich „tatusiami”. Co kilka kroków możemy podziwiać witryny dalekie od tych jakie spotkamy na Champs-Élysées. Okolica, w której znajduje się Moulin Rouge to królestwo sex shopów podobnych do tych z czerwonej ulicy w Amsterdamie, jednak słynny wiatrak jest warty odwiedzenia, przecież prawdopodobnie to tutaj narodził się kankan.

20170315_202749_002
Nie jest to najlepsze z moich zdjęć jakie posiadam, jednakże na tym komputerze nie mam wszystkich zdjęć z Paryża. Moulin Rouge/ Paryż 2017r.

Dojazd do tego miejsca nie jest ciężki. Wystarczy wybrać linię nr 2 metra (linia niebieska) lub nr 12 (zielona) i wysiąść na przystanku o nazwie Pigalle. O plac Pigalle też warto zahaczyć, znajduje się tam bar z dobrymi drinkami, a nazwa jego brzmi…. Dirty Dick 😉

Na co trzeba uważać? Na pewno na podejrzanych typków, których tam nie brakuje. Potrafią zaczepić, nawet gdy idzie się w obecności własnego taty (moja sytuacja sprzed czterech lat). Podczas ostatniej wizyty zauważyłam tam również dużo bezdomnych, podejrzanych i natarczywych Polaków.

Bazylika Sacré-Cœur

Bazylika to najwyżej położony punkt w Paryżu. Wychodząc z niej można zatopić się w podziwianiu miasta z góry, dlatego nawet jeśli jest się niewierzącym, warto tam zajrzeć choćby dla samych widoków. Bazylikę budowano przez prawie czterdzieści lat i budziła kontrowersje.

Z placu Pigalle spacer zajmuje ok. 40 minut moim tempem, tempem moich braci i chłopaka 20 minut.

Bazylika powinna znaleźć się przed Moulin Rouge. Dlatego warto najpierw odwiedzić bazylikę, aby zobaczyć jej piękno w świetle dziennym – piękna, biała budowla, majstersztyk architektury- a potem dojść do Moulin Rouge, placu Pigalle i skończyć swój wieczór po podróży i początku zwiedzania na dobrym drinku w Dirty Dick.

Dzień drugi

Łuk Tryumfalny

Drugi dzień w Paryżu należy zacząć z samego rana – im wcześniej tym lepiej – dlatego, gdy tylko wstanie słońce, my wstajemy razem z nim i wsiadamy w metro w linię 1,6 lub 2, a później wysiadamy na przystanku Charles De Gaulle. Łuk upamiętnia zwycięstwa armii Napoleona, który zlecił jego budowę. Celem jaki przyświecał budowli było upamiętnienie zwycięstw… Niestety, podobno to właśnie pod łukiem odbył się przemarsz wojsk nazistowskich po II WŚ.

Na taras widokowy można oczywiście się skusić i podziwiać miasto z innej perspektywy niż do tej pory, jednak ja i tak polecam bardziej Bazylikę Sacré-Cœur lub wieżę. Bilet kosztuje ok. € 12.

Po Łuku Tryumfalnym warto udać się na spacer po Avenue des Champs-Élysées, czyli po słynnych Polach Elizejskich. Aleja słynie nie tylko z pięknych witryn markowych butików, ale również z wielu wydarzeń sportowych i kulturowych. W okresie Bożego Narodzenia napotkamy tutaj świąteczne stragany, a 14 lipca natkniemy się na defiladę wojskową.

Gdy już zakochamy się w Champs-Élysées, czas na miłość z wieżą.

Wieża Eiffla

Czyli to, na co wszyscy czekają. Dojedziemy do niej linią metra 9 lub 6, wystarczy, że wysiądziemy na przystanku Trocadero.

Na wieżę, kilka lat temu, wystarczyło ok. 4 godzin. Aktualnie sprawa wygląda nieco gorzej, bo nam udało się ją „zaliczyć” w 6 godzin. Z uwagi na liczne ataki terrorystyczne oraz to że wieża jest na liście ryzyka, aby dostać się „pod nią” należy przejść odprawę niczym na lotnisku. Cała jest ogrodzona metalowymi ogrodzeniami. Metalowe ogrodzenia mają się zmienić w kuloodporne szyby, więc aby na owe szyby zarobić, włodarze zdecydowali się na podniesienie cen biletów. Dlatego, wybierając się na wieżę należy uzbroić się w cierpliwość i nieco więcej euro niż kilka lat temu. Oprócz przebrnięcia przez masę kontroli bezpieczeństwa, należy się nastawić na prawdopodobnie najdłuższe kolejki jakie mieliście okazję zobaczyć.

1
Paryż,Wieża Eiffla (chyba 2012r.) – jedno z moich ulubionych zdjęć wieży jakie udało mi się zrobić. Wtedy można było pod nią chodzić w tą i z powrotem, dziś niestety trzeba przejść kontrolę. Ponadto, teraz widok szpecą metalowe ogrodzenia dookoła.

Należy uważać, aby stanąć w odpowiedniej kolejce. Część kas oferuje sprzedaż biletów tylko do połowy wieży, niektóre kasy oferują bilety, które nie zawierają w cenie wjazdu windą. Pamiętajcie, na czubek wieży nie wejdziecie schodami. Stopnie pozwolą nam dotrzeć tylko do jej połowy.

Od godz. 21 zimą możemy zobaczyć dodatkowe oświetlenie wieży, które włączane jest co godzinę na trzy minuty.

Po wieży, jeśli czasu nam wystarczy (obecnie może nam go nie starczyć) warto odwiedzić Luwr.

Luwr

Dojedziemy tam linią 1 i 7. Przystanek nazywa się Palais Royal Musee du Louvre. Luwr jest jednym z najsłynniejszych muzeów na świecie, z najsłynniejszym obrazem na świecie. Legenda głosi, że do Luwru kolejki są prawie tak długie jak do wieży, ale… ja nigdy się z nimi nie spotkałam! Byłam w czerwcu, byłam w marcu, byłam w maju i nigdy nie czekałam w jakiejś bardzo długiej kolejce. Jest jeszcze możliwość, że byłam tak zachwycona szklanymi piramidami, że nawet nie zorientowałam się, że w takiej kolejce stoję. Kto wie, kto wie….

Luwr był kiedyś rezydencją królewską, jednak dla francuskiego króla (o nim w innej notce) Luwr był zbyt mały i duszny, co zapoczątkowało historię Wersalu.

Dzień trzeci

Wersal

Podczas pierwszej wizyty w Paryżu nie udało mi się zawitać do Wersalu, więc gdyby ten post powstawał zaraz po wspomnianej podróży pewnie na dzień trzeci poleciłabym coś innego, jednak post powstaje właśnie teraz, a że teraz jestem nieco małym wyjadaczem Paryża to umieściłam tu Wersal.

Jest to miejsce magiczne, nie tylko ze względu na unikalną architekturę oraz nieziemskie ogrody, ale przede wszystkim ze względu na historię. Wersalowi zdecydowanie należy się osobna notka, która powstanie za jakiś czas, ale już teraz mogę stwierdzić, że dzięki temu miejscu zakochałam się w historii Francji.

W Wersalu mamy możliwość zabrania ze sobą mikro głośników, które robią za nasze przewodniki. Prawdopodobnie mają wbudowany GPS, bo gdy przejdziemy z jednej komnaty do drugiej to nasz elektro-przewodnik zaczyna opowiadać nową, inną historię dotyczącą wystawy jaka czeka na nas w miejscu, do którego wkroczyliśmy. Dużym plusem jest również to, że nasz mądry historyk może opowiadać po polsku. 🙂

W Wersalu można spędzić cały dzień, jakby się uprzeć to można tam spędzić nawet tydzień. Niezależnie, czy zdecydujecie się na jeden dzień, czy na tydzień – musicie tam być!


Przydatne info!

W Paryżu wiele miejsc takich jak np. Wersal, czy Luwr oferuje opcję wejścia za darmo, jeśli ma się poniżej 26 roku życia. Warto to wykorzystać.

Więcej zdjęć z Paryża znajdziecie na moim Instagramie.

7 uwag do wpisu “Paryż w 3 dni – mini przewodnik

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s